. >> niedziela, 1 lutego 2009 23:58:42
jestem. żyję.
nie porzucam bloga.
no i cóż... kropka.
komentarze [0]

a bęc. >> wtorek, 18 listopada 2008 22:17:53
nie powiem że nie.
bo wiem, ze tak.
i to mnie boli. kurwa strasznie bardzo.
chyba że to jakaś forma obsesji.
czy obsesja może mieć formę?
obsesja to chaos, ergo formy nie.
ergo? a bęc.
i circa 25:00 widzimy się na karuzeli.

o ile nie pogubię się po drodze.
bo zamierzam nie spać tak długo, dopóki nie zapomnę.
kto jak kto, ale ja nigdy nie lubiłam stać w parze z obsesją, kiedy nasza grupa wyruszała na podbój wesołego miasteczka.

kocham Was +1. przynajmniej tak będzie do jutra. albo pojutrza. albo nawet piątku.
ile przeciętny człowiek wytrzymuje bez snu?
acha, no to stan rzeczy tak się jawi do Bożego Narodzenia.

last Christmas lalalalala.
co roku na nowo aktualna piosenka. respect.
i koniec.
nostalgiczny taki.
koniec.
komentarze [0]

blablablah. >> niedziela, 31 sierpnia 2008 10:27:11
kacamam.
bo zdałam, co by nie było.
genialnie i wybitnie. ochote mam teraz na simsy.


:*


a poza tym? lekka soda.
o patrz Wiciu, sama sobie bloga upilnowalam po wylaczeniu ;p
komentarze [1]

again. >> poniedziałek, 16 czerwca 2008 17:04:20
Oj działo się.
Nie widzę teraz tego swojego bloga, strasznie dużo czasu minęło od ostatniej 'ratującej' notki, znów mylog postanowił mnie wyrzucić, a ja znów, córa marnotrawna, wracam pozawracać tu trochę w głowach ;)
Nie chcę znów żeby było za wylewnie.
Dlatego wrócę kiedy indziej pozanudzać Was opowieściami ;)

/tak, wiem, że przeginam pałę. ale cóż... ;P
komentarze [1]

... >> sobota, 15 marca 2008 16:41:01
Nic takiego. Znów odzyskuję bloga.
Ukłony w stronę Wiktora, który z anielską cierpliwością zwraca mi uwagę :)
Wciąż nie wróciła wena. Właściwie nie wiem, jaki jest sens w trzymaniu tego bloga, skoro w ogóle go nie odwiedzam. Ah te sentymenty.

Ale wierzę, że kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym blog znów odżyje.
Kocham Was :)

komentarze [1]

ostatnia notka tego roku. >> niedziela, 23 grudnia 2007 20:16:18
Nie piszę notki dlatego, że czuję jakąś specjalną potrzebę. Piszę, bo znów muszę odzyskać bloga. Nużące się to robi.

Nie będzie to notka o moich problemach i o czymtam pisze się notki. Nie teraz. Może za miesiąc. W przyszłym roku. Ten rok zbyt pełen jest śmierci i pisanie błahych opowieści byłoby nie na miejscu.
Jestem już naprawdę zmęczona.
Jeszcze osiem dni.


Wesołych Świąt, kochani. I Szczęśliwego Nowego Roku.

komentarze [2]

sheesha? >> niedziela, 30 września 2007 11:08:19
Wkurwia mnie ten natrętny komunikat. Blog jest mój i go nie oddam! (ukłony w stronę Sznapiego, który zwrócił mi uwagę, że trzeba coś z tym zrobić). Masakra, że musze coś napisać, żeby ten blog jeszcze dychał.

A teraz mam właśnie kaca. Dokładnietakwłaśnie. I co, mam się produkować żeby ... zgubiłam wątek, bo mi ładny ptak usiadł na parapecie.

Dałam czadu wczoraj. Ooj dałam.

Impreza oryginalna, w pięknej miejscówce. Nie wiedziałam, że w Poznaniu można znaleźć coś takiego. Warunek wejścia? no tj poza byciem na liście, posiedaniem wlotki itd? Koniecznie jakiś akcent rożowego lub czerwonego. Fajny pomysł.

Fajni ludzie.

W ogóle fajnie.

Na mało mnie dziś stać. Naprawdę. Spałam niecałe 11godzin na 3dni. (suszymy ząbki w stronę biologii z której i tak zarobię laczka). W pt byłam u Karoli (rozwaliłyśmy telewizor ale to się wytnie), wczoraj w tym całym Fashion Cafe. A może F.Bar? Whatever, tam jest naprawdę ślicznie.

Ta moja nowa klasa jest zajebista w porównaniu z poprzednią. Jest dobrze :)

Kocham Was! Nawet z wielkim kacem biegającym mi po głowie. - Następna notka będzie bardziej twórcza :P

ps. ta sheesha z tytułu to nie wiem jak się tam znalazła. Ooj.
komentarze [2]

tyle o ile. >> poniedziałek, 16 lipica 2007 21:08:27
Piszę tą notkę, żeby odzyskać bloga. Taka sobie notka bez sensu, goła i wesoła.

Nice.

komentarze [5]

could you speak up and stop mu-mumbling? >> niedziela, 29 kwietnia 2007 20:53:12
Okaay my heroes and heroines!

Nieco podbudowana 0,33l Redd'sa i brakiem zastrzeżeń ze strony mej zacnej rodzicielki dotyczących siedzenia przed kompem przy średniej ocen poniżej oczekiwanych, zabrałam się za pisanie notki.

Jakoś żyję. "Jakoś" - to wspaniałe słowo, nie potwierdza niczego, ale też nie neguje. W gruncie rzeczy odbiorca zostaje sam z uczuciem niedosytu informacji, ma ochotę dowiedzieć się więcej, jednakże z uwagi na to, że odpowiedź na pytanie została podana, i że wyrażona została tymże wieloznacznym słowem "jakoś", nie ma odwagi próbować dalej, gdyż mogłoby zostać to wzięte za przejaw bezczelności. Brytyjczycy chronią swej prywatności w sposób, że się tak nieudolnie wyrażę - oficjalny, natomiast w języku polskim natrafiamy co chwilę na wymijające pół-odpowiedzi, do których zalicza się z całą pewnością owo nieszczęsne "jakoś".

Tak więc (od czego z całą pewnością zdania poprawnego stylistycznie się nie zaczyna pod żadnym pozorem), jakoś żyję. Mogę nie zdać roku, mam problem z poczuciem własnej wartości, problemy z ciekawością mamy, szlaban na imprezy i do połowy opróżniony kufel tego cholernego redd'sa. Żebym nie miałą wyrzutów sumienia, że tak mi się chce palić, że zaraz odlecę! No ale nic. Ważne, ze przecież jakoś żyję.

To ciekawe, że ludzie w całym tym szumie wywołanym techniką i tak dalej, nie zwracają uwagi, jak często w ciągu dnia udaje im się powtórzyć jedno, nic nie znaczące słowo. Ile razy udaje im się powiedzieć (lub pomyśleć, nie róbmy ze wszystkich już wulgarnych chamów) słowo "kurwa" w ciągu tygodnia? Ktoś kiedyś liczył? NIE. Cause nobody gives a damn. A ja właśnie aktualnie, jak już wspomniałam, doładowana pozytywną dawką procentów we krwi, zwróciłam na to uwagę. Bo w czasach, gdy coraz bardziej chowamy swoje emocje, zakompujemy je nie wiadomo gdzie, i nie wiadomo po co, gdy można je po prostu wykrzyczeć, takie słowa jak "kurwa", czy "cholera" et cetera sprawiają, że następny etap ewolucyjny człowieka będzie podbudowany jedynie takimi zwrotami, ostatkami zdrowych relacji międzyludzkich. Naukowcy nazwą to "homo sapiens sapiens sapiens", natomiast tak naprawdę będziemy debilami, które zamiast kulturalnych dyskusji o Bogu, egzystencji itede będą komunikować się słowami "zajebiście" (tzn. dobrze), "cholera" (tzn. coś szwankuje), "kurwa" (tzn. jest gorzej, niz byc powinno), czy też "chuj" - apogeum, totalny brak kontaktu z rzeczywistością, cała nadzieja prysła jak zaczarowane gówno Jasia i Małgosi, zosatała po prostu "chujnia".

Wiecie co, naprawdę przykro się robi, jak słyszy się co dwa kroki słowa, ktore zmienią na zawsze oblicze Ziemi w oczach mieszkańcow innych planet (spraw, Boże, by istnieli, bo inaczej moje słowa pozbawione będą głębszego morału). A Przesłanka jest taka - zostawmy przekleństwa i komunikację za wyłącznie ich pomocą następnemu etapowi ewolucji człowieka. Można się wkurzyć, można rzucić jakąś "kurwą", no ale bez przesady! Niedługo zacznę chodzić z kałaszem po ulicy i strzelać. Robić wielkie halo, żeby mieć sposobność do przeklęcia - żenada.

Poza tym chciałabym jeszcze wspomnieć przypadek Damiana, czytelnika moich notek, czy też mojej notki, whatever. Tenże właśnie chłopak, z nie do końca jasnych mi przyczyn zagadał do mnie na GG co zreszta robi co jakiś czas, w celu przypomnienia mi jak to się czasem ładnie na blogu wyrażam. Po czym zawsze, gdyż nie ma rozmowy, w której by o to nie spytał, pyta, czy pluję, gdy palę. Na moje zdegustowane "NIE!" za każdym razem cierpliwie odpowiada, że podobają mu się dziewczyny, które tak przeklinają i plują, gdy palą. Nie wiem więc, czy to wpływ jakichs traumatycznych przeżyć z dzieciństwa owego młodzieńca, czy tez potwierdzenie mojej hipotezy i zapowiedź, że realia przedstawione w notce wyżej, nieuchronnie do nas nadciągają..

Więc moi kochani, bo wciąż Was kocham, pilnujcie się, i proszę, nie przeklinajcie co drugie słowo bo nie chcę Was przez przypadek zestrzelić.

A teraz z czystym sercem wracam do swojego redd'sa, na koniec jeszcze wrzucając mądry cytat Stephena Minota :
'Waiting for inspiration' is just a romantic way of describing procrastination.

It rocks, huh? :P Kocham Was! =*



komentarze [5]

nieprawda. >> wtorek, 13 lutego 2007 22:24:50
Blog został porzucony.
Nieprawda.
Przywiązałam się do niego i nie zamierzam go porzucać.
I już.
Nie wierzcie w plotki myloga :P

Smutno mi.
Dlatego nie mam czego pisać.
Jestem po prostu beznadziejna.
Zawsze miałam w życiu jakiś cel.
Teraz go straciłam.
Ścibor ma rację - rok 2007 jest gówniaty ;)

Ehh.
Nie porzuciłam wcale tego bloga. Kto im dał prawo do twierdzenia, że tak się stało? Teraz Basia będzie przeżywać jak mrówka okres takie pierdoły. Taki mam po prostu nastrój.
Zarwana nocka się do mnie uśmiecha. Już się zaczęła. Nie mam energii, ale co trzeba było zrobić Basia jak zwykle odłożyła na potem. A teraz będę umierać.
Fajnie.
Po prostu zajebiście.
Żadnych wątpliwości co do mojego debilizmu.

And it's a great example of shitty shit. SHIT.
Mój opis z gadu.
No po prostu shit.

I gwoli zapamiętania - The Man Who Smiles When Things Go Wrong Has Thought Of Someone He Can Blame It On.

Sru. Nie mam natchnienia.
A te ostatnie wiersze? Boże! Przebacz, że przyczyniłam się do powstania takiego gówna.

A poza tym żyć nie umierać ;)

I tak Was kocham :*
komentarze [1]

ściema. >> niedziela, 10 grudnia 2006 22:08:37
Bo tak naprawdę.
To ja się nigdy już nie zakocham tak, by stracić dla kogoś głowę.

A to była jedna wielka ściema.


Kurdę zasrane poczucie obowiązku. Co mnie obchodzi że on chce, skoro nie chcę ja? Wkurwia mnie to wszystko. Fajny chłopak i wogóle ale to takie na siłę wszystko.

Wcale się szczęśliwa nie czuję. Nie przypominam sobie.

Zasrany blog. Pokazujesz ludziom, co chcesz żeby myśleli, żeby samemu się do tek jawnej nieprawdy obnażonej dla publiczności przekonać. A to wszystko gówno prawda.

Ja sama jestem gówno prawda. Gówno warta.

Kurdę i mam za swoje, przez to że sama chciałam się zmusić żeby z nim być będzie teraz cierpiał, a ja przy okazji. Zajebiście. Nie pasujemy do siebie no. A on jest samotny i tego nie widzi, bo myśli że wszystko ok i że ja jestem lekiem na wszystkie jego problemy. Bardzo samotny.

Nie umiem się przy nim rozerwać, śmieję się z dziwnym uczuciem, że to sztuczne co ja robię, nie czuję się wolna, tylko skrępowana, nie jestem sobą. Tylko udaję kogoś, kim on chce, żeby, była. Miła, sympatyczna, romantyczna. Wystarczyło, żebym dwa razy miała zły nastrój i zdjęla tą śmieszną maskę - już ma doły, już się psuje.

Nie jestem w stanie udawać na dłuższą metę.

Jestem głupia i okrutna. Nie wiem po co ja to napisałam.
komentarze [4]

True Colour - czyli cała prawda o Abaśku :) >> piątek, 24 listopada 2006 14:35:31
Your true colour is red!

Your colour is red, the colour of racy sports cars, blushing cheeks, and luscious roses. Red symbolises passion, romance, and love. So, since you're ruled by red, you probably trust your feelings more than your brain and tend to act spontaneously. If you see something you want, you go for it without thinking twice -- impulsive is your middle name. You don't wait around for people to make decisions, either; you dive right in. Quite the romantic, you pay close attention to your emotions. In fact, if your heart isn't in what you're doing, you won't be satisfied. Of course, even when you do pour all your energy into the projects you tackle, your impetuous nature means your passions can shift as frequently as the wind. That's why some reds have trouble with commitment. Our advice? Next time you're feeling fickle, think before you act, if possible. You might be surprised at the results. Overall, though, it's great to be red. No one lives life more completely than you do.

Chcecie sprawdzić swoje kolory?
->> http://uk.tickle.com/test/color.html

Kocham Was na czerwono :)


komentarze [2]

... >> wtorek, 31 października 2006 15:42:48
Nierealne.
Basia się zakochuje.

Nienormalne.
Basia czuje się potrzebna.

Niezwykłe.
Basia. jest. szczęśliwa.

A przecież jestem niezwykle nienormalną marzycielką :)

I w dodatku... taką jakby...

Szczęśliwą? :)


PS. Ale o kochaniu Was i tak nie zapomnę :P
komentarze [4]

odpływam. >> piątek, 6 października 2006 20:46:57
Coraz dalej i dalej.
Obiecałam sobie tego nie robić.
Ile można udawać? Nie jestem taka, za jaką się podaję.
Popierdolona zwichrzona psychicznie histeryczka.
Nie mogę, nie mogę, nie mogę.
Źle mi ze samą sobą.
Źle mi z tą mną, która nie jest mną.
Po prostu mi źle.

Obiecałam sobie.
Zawsze sobie coś obiecuję.
Basiu, wyrzuć z siebie żal, bo się wykończysz.
Ale co z tego, i tak coraz więcej spraw się nakłada.
Boże, ja gniję od środka.
Zepsuta od wewnątrz szukam ratunku, którego nie ma.
Zresztą jak można wyleczyć wnętrze.
Pracuj nad sobą, pracuj pracuj pracuj.
A to nie daje efektów.
Nie umiem się zmienić
Nie umiem nic porządnie zrobić.
Męczę się tym kurewskim udawaniem.

I tylko rozpacz mnie ogarnia.
Trzęsie od środka, wciąż próbuje zagnieździć się na stałe w mojej głowie.
Boże, tyle myśli, a nie mogę niczego napisać.

Czemu ja?
Czemu nie mogę być normalna?
Czemu...

Za dużo tego "czemu"!!!
Czemu zadaję tyle bezsensownych pytań.


No puedo olvidar. Soy olvido.

komentarze [7]

Harmonogram dnia Abasia by Rzepa :) >> piątek, 29 września 2006 22:32:04
Ladies and gentlemen, przedstawiam harmonogram dnia Abasia sprecyzowany przez Monisię :D Baś ograniczył się do zwykłego piwo->piwo->piwo, ale nikt nie zna nas lepiej niż nasi przyjaciele, więc uwierzmy wszyscy Rzepce :D

Tadam:

szkola->spoznienie na 1lekcje->nie pojscie na 1 lekcje bo sie spoznilas-> przerwa=fajka->lekcja->przerwa=fajka->lekcja->przerwa-tup,tup maritka-> koniec budy-> cohe/piwo->dom->jedzenie->spanie->gg->jedzenie-> spanie

Czyz to nie poruszające? :D

(jesteś boska, pseudo-liderze :D)

Kocham Was :*
komentarze [6]

PONOSZĘ CAŁKOWITĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA BZDURY POWYŻEJ.


Layout by Alive for Exclusive Layouts

Książka.

Księga gości

To, co kiedyś.

2004
kwiecień (8)
maj (3)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (3)
październik (7)
listopad (4)
grudzień (2)

2005
styczeń (1)
luty (2)
marzec (1)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (6)
listopad (1)
grudzień (2)

2006
styczeń (3)
luty (2)
marzec (3)
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (4)
lipiec (2)
sierpien (1)
wrzesień (2)
październik (2)
listopad (1)
grudzień (1)

2007
luty (1)
kwiecień (1)
lipiec (1)
wrzesień (1)
grudzień (1)

2008
marzec (1)
czerwiec (1)
sierpien (1)
listopad (1)

2009
luty (1)

Abaś.

To mała dziwna istotka, która o sobie mówić nie lubi. Bo nie umie.
Grono.
DeviantArt.
Fotka.


Are you so stupid or am I just perfect?

Kochani.


Vicky
Gina
Luthien
Yav
Ava
Chikage
forum Sadystów
Tymek
Emmuś
Alexa
Edenka
Neya
Ellie
Rzepa


Kluby.


Layout.

By Alive for Exclusive Layouts
Brushes: #, #, #, #, #
Picture: DeviantArt